Filologia

Filologia to wiedza o słowach, jak bywają wymawiane bądź zapisywane, jak stają się materią ludzkiej myśli; jak tworzą język naturalny, w tekstach starych i w tekstach nowych.

Co greckie filos i logos mówią razem, miłość umysłu i języka jest sensem tego pola ludzkich działań. Nie wymaga się ■Sentymentalnej pasji: miłość jest po prostu eleganckim kształtem słowa (■filia), a umysł nie lubi afektywnych zaburzeń (■logos). Względem pomysłu brzydkiego jak umysł bez języka naturalnego — miłość jest cacy.

Historia zna pomysły ładne i pomysły brzydkie, gdzie na kluczowe wygląda pojęcie jak ■obrzeże. Wrzucić by filozofię, politykę i wojnę do jednej czarki, a ukaże się ■Friedrich Nietzsche, z jego rozglądaniem się czy jest coś ponad. W innym kubku — klechda, polityka i wojna zamusują opowieściami ■J.R.R. Tolkiena. Natomiast była to możliwie zwykła szklanka, gdzie kolonialna polityka napęczniała po brzegi teorią praindoeuropejską ■Williama Jonesa: ni podstawy, ni stópki — dla słówek jak mężczyzna, kobieta, dziecko czy dom.

Zapraszam do lektury:
■Ni mężczyzny, kobiety, dziecka, ni domu, z tym plackiem.

Mieszanki te nie okazały się znośne tak, jak idea amerykańskiego ■tygla, a filologię, cóż, gorzej niż struto. Oto Wikipedia o ■filologii:
„Złoty wiek filologii” trwał całe 19. stulecie, czy też „od Giacomo Leopardi i Friedricha Schlegla do Nietzschego”. W świecie anglosaskim, filologia jako pojęcie na pracę nad językami i literaturami, co stało się jednoznaczne z praktykami niemieckich uczonych, została zarzucona w konsekwencji antyniemieckich odczuć po I Wojnie.
Na gruncie surowej krytyki Friedricha Nietzsche, od lat 1980-tych amerykańscy uczeni zaczęli widzieć filologię jako odpowiedzialną za wąskie, scjentystyczne studium języka i literatury.

Nie znam uzasadnienia dla słówka jak „scjentystyczny”, a fakty filologicznej pracy ■tutaj są na pewno dość naukowe. Nie uda mi się też pomyśleć o rozsądnym cytacie dla „świata anglosaskiego”, i to nie tylko dlatego że fizycy nadal robią kariery, pomimo nuklearnego doświadczenia Wojny Światowej Drugiej.

Ja zawsze chciałam być filolog — moje zainteresowanie językami zaczęło się naturalnie i wcześnie w dzieciństwie — chcę filolog pozostać i szczerze nie rozumiem dlaczego by akurat nazistowskie pomysły były co do tych studiów i prac. Filologia to nic nazistowskiego. Jest w Polsce, Anglii i innych krajach, nie tylko w Niemczech. ■Champollion był filologiem — i Francuzem. Ja nigdy nic nazistowskiego nie zrobiłam i nie lubiłam nigdy Hitlera. Proszę zobaczyć kurs tych studiów za moich czasów, ■filologia, curriculum.

Nie przeczytałam nigdy żadnej pracy Nietzschego, którego nazwisko dalej sprawdzam z programem do pisowni: musi być, nie chce mi się pamiętać, przejrzawszy parę fragmentów jego ■Zaratustry; nie polubiłam stylu ani umysłowego obejścia — albo leniwe, albo niezdolne inaczej. Zaratustra (skopiować i wkleić, bo pisać tego się mi nie chce) to jedna z książek co by mi trzeba zapłacić, żebym przeczytała.

Zapoznałam się pokrótce z Nietzschego karierą. Stał się profesorem filologii klasycznej w bardzo młodym wieku, lat 24, bez doktoratu, polecany jako „fenomen” przez Friedricha Wilhelma Ritschla. „Bez specjalnego tendre”, ■Prusycyzm jest jednak w liście wzmiankowany, a motywacja mogła być prywatna zarówno jak polityczna. Nietzsche nigdy nie przedstawił pracy doktorskiej; jego promocja łamała zasady szkolnictwa.

Jedynie rok później opuścił katedrę i dołączył do pruskiej armii. Cztery lata potem zdecydował się przejść na filozofię. W 1889 miał pierwsze odnotowane załamanie nerwowe. Uprzednio był użytkownikiem dużych ilości opium i chloral-hydratu, a od dzieciństwa cierpiał na zaburzenia wzrokowe, bóle głowy oraz niestrawność. Zmarł w 1900, po dwóch udarach, w wieku lat 44.

Nietzschego ■Übermensch przynależałby może z jakąś kiepską filozofią, ale nigdy z filologią. Nie spotkałam nigdy nikogo, kto by miał Nietzschego za wpływ. Urodziłam się w 1970, a obronę świętowałam ■szampanem, oczywiście francuskim.

Względem zdrowia psychicznego, jest to filologa czy filolog atutem, że się ich słowami do szaleństwa doprowadzić nie da; co do innych metod, inni ludzie też od nich wariują i filologia nie może brać na siebie winy.

Smile, emoticon

Aby tak pomówić o filologii jako filologii, bez innych dociekań, uczciwy leksykograf mógłby na teorię instynktu uniwersalnego wzruszyć ramionami beznamiętnie, chyba że dzień byłby niedobry na nonsens. Teorię instynktu filologicznego ukuł Tolkien, jednak instynkt to nie dość by słówka choćby tylko wymawiać. Dla przykładu, kształt słówka czar to po angielsku ■car jak rosyjski władca, a ■urok po polsku. Człowiek potrzebuje wiedzy.

Zaufania godzien etymolog również mógłby zmarszczyć brwi, na językowego „przodka” gdzie słówka na mężczyzn, kobiety, dzieci i domy nie przypominają „potomstwa”. Ludzie zachowują te słówka poprzez wieki i jeżeli nie są podobne, z pewnością dane języki nie pochodzą jeden od drugiego, ani nie mają wspólnego języka źródłowego.

A bywa, że słówka zmieniają znaczenie. Porównajmy w ■polszczyźnie XVI wieku, przymiotnik ■gończy jak w lancy (kiedy dzień na bezsens niedobry).

Joke emoticon

Konkludując, ludzie są ludźmi. Nie idziemy po zwrot pieniędzy do innego piekarza — albo może majstra od rzemyków? — jeżeli miejscowy chleb jest za słony. Przecież nie dla jakiegoś skojarzenia z solą? Ta by tarła w każdym przyodzieniu dla stopy.

Prace filologiczne powinny być oceniane indywidualnie, a na pewno nie względem prac o innym zakresie, jak filozofia kiepska.

Nie znam owych niemieckich filologicznych metod, które by Wikipedia trzymała w nieposzanowaniu. Znanym mi sposobem jest „zrobić to wszystko tak, żeby się dało sprawdzić w materiałach źródłowych”, a to nieposzanowania naturalnie jak budzić nie ma.

Filologia nie jest sekretnym bractwem, a jeśli ludzie stanowią środowisko, to tak samo jak w innych profesjach, gdzie się ludzie i różnią, i konkurują. Cytat powyżej pochodzi z pracy Richarda Utz, a zatytułował ją on „Them Philologists”: Oni, filolodzy.

Prawdą i faktem pozostaje, że wszelkie dogłębne studiowanie języka będzie jakoś filologiczne, stąd jeśli człowiek język naprawdę lubi, to idze na filologię, bo lepiej nigdzie nie ma. Stygmatyzowanie tego poszukiwania wiedzy aluzjami do Nietzschego nie jest uczciwe.

Filologowi czy filolog wolno także tworzyć swoje źródła, oraz wyrażać własne zdanie, co zaznacza wtedy swym imieniem i nazwiskiem. Zapraszam do mojej ■gramatyki generatywnej: działa z wszelkim standardowym amerykańskim, czyli źródeł tu moc, ■COCA to jedno z wielu.
Z poważaniem, Teresa Pelka.

Źródło do poezji Emilii Dickinson

Epsilon, predykacja, kontur samogłoskowy, odniesienie osobowe w myśli abstrakcyjnej oraz ogółem spójność stylu, względem rękopisów i druku, utwór za utworem. ■Więcej

Wiersze
Czas a Wieczność | Miłość | Natura | Życie

NOTKA
J. R. R. Tolkien napisał, „instynkt filologiczny” jest „uniwersalny jak użycie języka”. ■Wikipedia, Tolkien, J. R. R. (1923). „Philology: General Works”. The Year’s Work of English Studies. 4 (1): 36–37. ■DOI 10.1093/YWES/IV.1.20.

Moją specjalnością z któa ukończyła studia jest psycholingwistyka, ale to „lingwistyczna psychologia”, studiowana na wydziale filologii. Jest też psycholingwistyka na wydziałach psychologii, a zdarza się czasem iż bardzo inna: tam przedmiotem głównym jest psychologia, tak naprawdę bez uniwersyteckiej specjalizacji w języku.

■Frontiers at Psychology używa terminu nie do przyjęcia, „jakaś zdewiowana jakość bodźca językowego”: lingwistycznie, człowiek się nie spodziewa by ludzka ewolucja przewyższała mrówki akurat w maszerowaniu w jedną stronę, gdy mrówkom się zdarza w paru, albo i „w te i z powrotem”; musi być coś innego. Ażeby użyć pojęcia „zdewiowany”, potrzebuje człowiek stwierdzić od jakiej by jakości odnotowywać odejście, oraz jak. Jeden mówca idealny dla całęgo świata byłby wbrew pierwszej poprawce.

Nie ma pojedycznego miejsca w mózgu aby było tylko parserem. Ludzie nie są parserami, i jeszcze więcej, więcej, więcej różnic.

Nawet gdyby ludzie byli parserami, powiedziałabym, to umiem robić sama (■Baśń o filozofach Kształtnym i Przystojnym), więc dlaczego gościa urażać (pod warunkiem że nie robiono by ze mnie za to męczennicy; w takim wypdaku, sobie gościa bierzcie). Naprawdę nie ma takiego pojedynczego rejonu czy okolicy mózgu żeby parsować, więc narzucałby człowiek swoje czyjemuś mózgowi, co ja sobie wyobrażam jako zadawanie bólu, choć psychologicznego. Przede wszystkim nie ufam nikomu na tyle, by powierzyć jakąkolwiek część swojej pracy, więc wybaczcie, ja żadnego gościa nie wezmę.

A z drugiej strony, jak to człowiek robi sam i używa całęgo swego mózgu, parsowanie lingwistyczne to tylko myślenie o języku, i jak ma człowiek wiedzę, mózg daje za to przyjemność, dlaczegóż więc nie miałabym robić tego sama. Może tylko nie jest to nirwana, ktokolwiek wie czym nirwana jest naprawdę; albo i jest to może jakiś rodzj nirwany, — religie mają jakieś obserwacje o języku.

Szukać parsera w ludzkim mózgu: szczerze, wygląda to bardziej na badanie w poszukiwaniu modusu dla przetwarzania komputerowego; a w takim wypadku potrzebuje człowek prawnie sporządzonej świadomej zgody, albo siada własną częścią dolną na krzesełku czy czymś podobnym i sam robi wszystko od początku do końca, ażeby zasługiwać na jakikolwiek szacunek. „Parser” — to takie odczłowieczające. Tylko by mógł człowiek oszukiwać ludzi na jakieś pseudoterapie gwoli innego celu, jak rozwijanie oprogramowania dla finansowego zysku, a to przecież tylko twoja kasa. Ja nie dbałam nigdy być wzrocem dla programu.

Freud dość ewidentnie partnerował z wczesnym radiem, nieco kasy zarobił, ale szansy na poszanowanie w dłuższej perspektywie jako obiektywnie naukowiec nie miał. Była i jest o nim taka opinia, powinien był być archeologiem. Archeologia zajmuje się faktem także jako artefaktem. Dla prawdy otworzyć należy następne drzwi, te z filozofią (Indiana Jones dobrze pojął i z godnością). Bez owego radia wiele rzeczy by się wcale nie wydarzyło. Nie pojawiłyby się „fakty”.

Indiana Jones: Archeologia jest poszukiwaniem faktu, a nie prawdy. Jeżeli to prawda was interesuje, doktor Tyree ma zajęcia na tym samym korytarzu.

Nadal nie ma dziś wielu ludzi co by chcieli wiedzieć jak to jest być głodnym: weź coś do zjedzenia, nie ma w głodzie nic, by warto było na to pójść. Jeśli uderzysz kogoś czymś twardym w nogę, kość może się złamać. A gdyby, faktem będzie iż kość była — jest — złamana. Prawdą pozostanie, iż złamana by nie była bez uderzenia. Fakt i prawda przemawiać też potrafią do zdrowego rozsądku.

Naziści robili eksperymenty radiowe w obozach koncentracyjnych, możliwe, żeby sobie wyjaśniać rzeczy sprzed wojny. Ludzie tego szkodliwego życiowego doświadczenia by nie mieli, pozostaje prawdą o każdym w takim wypadku i dzisiaj. Widziałam film, kobieta nie chciała mówić o owych wrażeniach w obozie koncentracyjnym wiele lat po Drugiej Wojnie, w latach 1990-tych. Mnie nic tak złego nigdy nie ciekawiło. Wystarczy mi wiedzieć że było to eksperymentowanie z częstotliwościami radiowymi, mikrofalą czy RF.

■Optyka Hertzowska, Wikipedia

Cóż, i nigdy nie będę chciała mieć komputera w kształcie człowieka. R2D2 wygląda świetnie dla odkurzania i przepierki; mógłby mówić, mając włączoną zwykłą komputerową gadkę. Żadne radio nie będzie nigdy moim ■swoistym sprzężeniem zwrotnym. Filologia pomogła mi ukształtować umiejętność na jakiej mogę zarabiać własną pracą, bez wdawania się w inne cele kiedykolwiek. Dobrze się z tym czuję. To także godność.

■Psychology Today: Badacze używają języków konstruowanych, aby zgłębiać jak się uczymy reguł gramatycznych.

To jest dokładnie jak się ludzie gramatyk nie uczą. Jedynie wirtualne albo wynalezione słowa dobrze się znajdują z nabywaniem i nauką języka naturalnego, zapraszam ■tutaj. Możliwie nie ma dzisiaj na Ziemi nikogo, kto by się był nauczył swej codziennej gramatyki z języków konstruowanych. Nikogo. ■Niente, by się uczyć języków naturalnych.

Na koniec, seks nie jest pojęciem lingwistyki. Jest rodzaj gramatyczny albo po prostu płeć. Moją zasadą jest nie iść w ów inny obóz, nawet jeśli potrzebują niani. Ich kwestią może tam być tylko ich kasa, bo pole semantyczne nie jest matematyką, a to widać już przy przecinku (■Zaburzenie komamtoformowe), no i jest jeszcze ■naturalny kolor zielony, gdzie postulować algorytm, to jak wyznawać wiecznotrwalą podzielność materii z wyjątkami. Co do kasy, mam własne i rozsądne pomysły.

■Ten tekst jest też dostępny po angielsku.


REKLAMA

Świat może i nigdy nie widział jej oryginalnego pisma, jeśli jej umiejętność została wzięta za nadnaturalną. Zapraszam do Wierszy Emilii Dickinson w przekładzie Teresy Pelka: zwrotka tematyczna, notki o inspiracji greką i łaciną, korelacie z Websterem 1828 oraz wątku arystotelesowskim, Rzecz perpetualna — ta nie zasadza się na czasie, ale na wieczności.
Wolny dostęp,
■PDF w Internet Archive
■E-pub
■Okładka twarda, 268 stron