Nie-korelat obiektywny

Washington Allston ukuł frazę ■“korelat obiektywny w swoich ■Wykładach o literaturze. Na to wygląda, ze swym malarskim pędzlem jako narzędziem prymarnym, spojrzał na warzywo, osądził o ludzkiej emocji i napisał,

„Weźmy za przykład jedną z niższych form organicznego życia — zwykłe warzywo. Czy jest ktoś zdolny zapewnić iż otaczające je nieorganiczne partykuły powietrza, ziemi, ciepła bądź wody tworzą jego szczególnie formę? Choć niektóre, albo i wszystkie mogą być niezbędne do jego wzrostu, są jedynie jego określonymi z góry korelatywami, bez których jego istnienie nie miałoby jak się przejawić; a podobnie, poszczególna forma warzywa musi mieć w życiu preegzystencję — jako idea — ażeby poprzez asymilanty ewoluować własny organizm właściwie.

Żadna zmiana, czy w zakresie czy proporcji owych partykuł, nie może zmienić poszczególnej formy rośliny ― na przykład kapusty w kalafiora; pozostanie zawsze kapustą, mała czy duża, dobra czy zła. Takoż się ma świat zewnętrzny wobec umysłu; ów też potrzebuje, jako warunek dla swojego przejawiania się, swego obiektywnego korelatu. Stąd obecność jakiegoś postrzegalnego obiektu, predeterminowanego by korespondować z ideą co istnieje uprzednio, w jego życiowej sile, jest niezbędna dla ewolucji ku właściwemu celowi ― przyjemnej emocji.

Doszło już na tym świecie nie tylko do teorii, ale też do praktyki naświetlania warzyw: podobno mogą się one stać słodsze w aurach niebieskich czy czerwonych, do wyboru ― ale koszt owego oświecenia mógłby usiec produkcję. Natomiast osoby żywiące wobec muzyki uczucia mściwe, utrzymywałyby iż granie melodii podnosi roślinie nastrój.

Gdyby istniał afekt taki, że go ma wszelka żywa materia ogółem, uczucie to byłoby nonsensem. Roślina żywiłaby owo uczucie ażeby zostać schrupaną, poszatkowaną, zmiażdżoną, wyciśniętą z soku, bądź też wprost wrzuconą do wrzątku, gdyż przy spożyciu bądź przed ugotowaniem rośliny są biologicznie materią żywą: warzywo zmarłe śmiercią naturalną nie nadaje się do jedzenia, chyba że to suszona natka pietruszki bądź inna przyprawa.

Rośliny nie mają jednak układu nerwowego — na szczęście, inaczej sałatka byłaby aktem celowego okrucieństwa. Fakt ten był w czasach pana Allston znany, jednak szukałby on warzywom doniosłości poza czasem posiłku, mianując przyjemność celem ewolucji.

Pozostaje cały czas oczywistością, którą tu zapisuję dla podsumowania przed ciągiem dalszym, iż literatura nie pre-egzystuje; wiersze i powieści powstają gdy je tworzą autorzy, a predeterminowane mogą być jedynie jako pisane na zamówienie, dla rynku. Allston wykładał natomiast swe powyższe o literaturze.

Rośliny nie są nieistotne dla ludzkich uczuć, nawet jeśli ich nie jemy. Nie tylko kwiaty, także drzewa potrafią być źródłem przyjemności estetycznej.

Piękna sztuka malarstwa widocznie Paula Cezanne lubiła; Wikimedia Commons mają ■więcej przykładów jego „postrzegalnych obiektów ku przyjemnej emocji”.

Gogh namalowałby światu topole co na myśl przywodzić mogą kankana, a podkreślić należy iż pozostaje plotką, jakoby Monet zaprawił niektóre ze swych półcien na sugestywny sposób. Bez Picasso nic się tu nie da z Moneta wydumać, a Picasso to jednak inna idea.

Ja lubię pędzle impresjonistów oraz ich układanie kolorów, więc myślę sobie, nawet jeśli tak próbowali, to pewnie po to by się sprzedawały obrazy, stąd może i czasem taka sztuczka. Tego się od nich nie uczę, no i czywiście nie zamierzam stosować. Same pędzelki i kolorki są przenajprzedniejsze w swej metodzie.

■T.S. Eliot podchwycił temat korelatu i powziął zrobić ziemniaczkowi koszulkę. W ■Hamlecie i problemach stwierdził,
Hamlet to stratyfikacja, (…) przedstawia wysiłki szeregu mężczyzn z których każdy robił co mógł, jak starali się inni przed nim. Hamlet Szekspira jawić się nam będzie bardzo inaczej, jeżeli zamiast traktować całość sztuki jako wynik zamysłu Szekspira, spojrzymy na Hamleta jako okrycie dla znacznie mniej wyszukanego materiału, który jest zachowany także w formie ukończonej.

Ponownie, podkreślić należy iż pozostaje bez dowodu plotką, jakoby Szekspir opisywał za pomocą postaci Hamleta w rzeczy samej męską intymną niezdolność. Ja przekładam „jak starali się inni przed nim” (the work of his predecessors), gdyż intencją Eliota jest tutaj „znacznie mniej wyszukany materiał”, much cruder material, natomiast zamysł samego Szekspira jest marginalizowany. Człowiek postrzegać by miał postać nie darząc zamysłu autora uwagą, instead of treating the whole action of the play as due to Shakespeare’s design.

W swych krytycznych przedsięwzięciach Eliot odnosił się do ■teorii rzeczy oraz ■patetycznej złudy. „Stawiać czoła reizmowi obiektów zaczynamy gdy przestają dla nas działać”, napisał  ■Bill Brown. Jego rzecz byłaby zatem przede wszystkim bezwładna lub bez pożytku, jak u Eliota.

Patetyczna złuda natomiast odmawiałaby zrozumienia czym jest czasownik. Zwolennicy twierdzą, Złuda taka to rodzaj personifikacji w poetyckich opisach gdzie chmury są ponure, liście tańczą, a skały się zdają obojętne, pisze Wikipedia. Tymczasem jak pomyśleć o samym czasowniku ■tańczyć, wiosenne lście pod świeżym wietrzykiem, będą się przy bocznej bryzie mienić releksami światła i kolorów — tańczyć. Eliot umieściłby taniec w bezruchu, ■At the Still Point of the Turning World.

Jak dotąd krytyczna materia by się odnosiła do odrobiny płóciennej frywolności być może, oraz rzeczy jak narzędzia lub postaci książkowych, jednak to Eliot w swym przedsięwzięciu dodał,
Jedyną drogą wyrazu emocji w formie sztuki jest znalezienie “korelatu obiektywnego”; innymi słowy, takiego zestawu obiektów, sytuacji albo łańcucha wydarzeń, że będą dla owej szczególnej emocji formułą; takoż gdy mają miejsce te zewnętrzne fakty które się doznaniem sensorycznym skończyć muszą, emocja jest natychmiast wywołana. Tu rzecz sugeruje człowieka.

Tak jak dziwną jest mowa o pre-egzystencji literatury, i to gwoli przejawiania się umysłu, tak dziwnym jest spodziewanie się iż człowiek będzie mieć natychmiastowe emocje, do tego przyjemne zarówno jak wywołane, a wytworzone łańcuchem wydarzeń. Nawet jakby podejrzewać jakieś ■RF, potrafiłoby ono tylko być cechą towarzyszącą, do tego nie samej osoby, bądź też byłoby w owej osobie stanem wegetatywnym. Jedno czy drugie, to bardzo daleko od przyjemnych własnych uczuć.

Cóż, obydwaj panowie mieli swoje emocjonalnie trudne czasy. Allstona odumarła żona, „pozostawiając go w smutku, samotnego i stęsknionego za krajem”, wedle ■Jaya B. Hubell. Eliot natomiast cierpiał wedle relacji na ■abulię, określaną też jako ■chorobliwe osłabienie woli. Stan emocjonalny osoby nie jest korelatem; to własny stanem wewnętrzny; a statystyka będzie obiektywnie wysoka, co do wpływu takiego stanu na osobę, stąd nie-korelat obiektywny tu w tytule. Frazą oryginalną dla patetycznej złudy było podobno „emocjonalne przekłamanie”; mogło więc być tak, że się chmurki uśmiechały także do pana Ruskina, tylko nikt mu nie powiedział.

Joke emoticon

Nasuwa się mi co do korelatów, a względem czytelnika wprawnego, natomiast takimi prawdopodobnie obydwaj panowie byli, obiekt możliwie i cichej zazdrości, Emilia Dickinson, tyle że nie w owych przeładowanych myślnikiem wersjach jakie są dzisiaj prezentowane czytelnikom. Jej poezja jest dla mnie źródłem intelektualnej przyjemności, a oczywiście bez „tych rzeczy”.

Zapraszam do porównania ■korelatu dla Emilii Dickinson i Arystotelesa.

Patrząc na jej poezję, korelat obiektywny unika projekcji, a kieruje się materią mowy i umysłu. Obiekt myśli może być ożywiony; ale może nie być dla niego szczególnego użycia czy też sposobu działania, może nie mieć z nami nic do czynienia, a zajmować naszą uwagę przez moment czy chwilę. Rola relacji agens-pacjens jest znikoma, gdyż myślenie nie jest robieniem czegokolwiek obiektowi myśli, czy też względem niego.

W końcu, gdy myśl zapiera człowiekowi oddech, napisał o ■Wierszach Dickinson Thomas Wentworth Higginson, który był — czy też by się zdawało? — także ■tłumaczem. Zapraszam do moich Notek, gdyż się aż tak bardzo z krytyką co do gramatyki nie zgadzam.

Ten tekst jest też dostępny po angielsku.

Notki do poezji Emilii Dickinson

Fascykuły i druk; korelat poetycki z Websterem 1828, inspiracja łaciną i greką, wątek arystotelesowski, Rzecz perpetualna — ta nie zasadza się na czasie, ale na wieczności. ■Więcej

Wiersze
Czas a Wieczność | Miłość | Natura | Życie


REKLAMA

Świat może i nigdy nie widział jej oryginalnego pisma, jeśli jej umiejętność została wzięta za nadnaturalną. Zapraszam do Wierszy Emilii Dickinson w przekładzie Teresy Pelka: zwrotka tematyczna, notki o inspiracji greką i łaciną, korelacie z Websterem 1828 oraz wątku arystotelesowskim, Rzecz perpetualna — ta nie zasadza się na czasie, ale na wieczności.
Wolny dostęp,
■PDF w Internet Archive
■E-pub
■Okładka twarda, 268 stron