OD tej drogi, znam domy samotne,
Co rabuś upodobałby sobie —
Osłony drewniane,
Okna niskie,
Zapraszają
Na portyki,
Dwóch by wpełzło:
Jeden miał narzędzia,
Drugi patrzył,
Aby wszystko śniło;
Starej daty oczy
Niełatwo zaskoczyć!
Jak przystępna by w noc kuchnia była,
Tylko zegar czuwa, —
Zakneblować by tykanie,
Myszy nie będą szczekały
I ściany nie powiedzą nic,
Ni jedna z nich.
Nie śpi tylko para okularów —
Czego świadom jest almanach;
Czy to zamrugała mata,
Czy nerwowa gwiazda?
Po poręczy jedzie księżyc
Zobaczyć, któż to zacz.
Plądrują — ale skąd?
Kruża, czy łyżeczka,
Klejnocik, czy kolczyk,
Zegarek, dawna broszeczka
Co babuni pasowały,
Statecznie sobie śpią.
A toć i dzień dźwięczy,
Skrada się powoli —
Słońce teraz ledwie
Przy trzecim jaworze;
Pokrzykuje kurak
„Któż jest to tam?”
Echo z kpinką huka
W dali — „O, tam?”
A staruszków para, przebudzonych
Drzwi na wschód słońca ma otworzone!
Pierwodruk, Życie XV, 15
Johnson 289 | Franklin 311
■→ORYGINAŁ, HIGGINSON I TODD STRONA 28;
■→WYDANIE TERESY PELKA PO ANGIELSKU.
Tłumaczenie: Teresa Pelka, 2017.
Tekstu można używać pod którąkolwiek z tutejszych licencji,
■→Creative Commons 4.0, BY-SA 3.0, Licencja 2.5.
Także na licencji Creative Commons:
■→Źródło do poezji Emily Dickinson, utwór po utworze.
■→Notki do poezji Emily Dickinson.
REKLAMA

Świat może i nigdy nie widział jej oryginalnego pisma, jeśli jej umiejętność została wzięta za nadnaturalną. Zapraszam do Wierszy Emilii Dickinson w przekładzie Teresy Pelka: zwrotka tematyczna, notki o inspiracji greką i łaciną, korelacie z Websterem 1828 oraz wątku arystotelesowskim, Rzecz perpetualna — ta nie zasadza się na czasie, ale na wieczności.
Wolny dostęp,
■PDF w Internet Archive
■E-pub
■Okładka twarda, 268 stron