
■Tekst oryginalny po angielsku © Teresa Pelka
Napisał Evans, gryf z Knossos byłby jedynym w świecie bez skrzydeł. Gryfy pozostają też znane jako garudy, “rydwańcy Słońca”. Grecka postać zdolna byłaby biegać, hycać, a nawet skakać, ale ten „rydwaniec” nigdy by się nie wzbił w górę. Może to być dobrą rzeczą, jak wyjaśnia później opowieść.
Obrazek oryginalny oraz książka Evansa są dostępne z Heidelberg,
■https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/evans1935a/0563
Ażeby powierzchnię obrazka wygładzić, wydrukowałam go z kopii Heidelberg jako PDF 1200 dpi, a tło nieco wygładziłam Zmianą Koloru, do hex #dfcfb0.
Obrazek zaczął pokazywać greckie literowanie jak Ατενα Ηλιαια, Κνωσσιε Γε, Atena Eliaia, Knossie Ge. Ateny Festiwal Słońca, ziemia Knossos było by po grecku dzisiaj bardziej jak Αθηνάς Ἡλιαῖα, Κνωσιακή Γη, Athenas Eliaia, Knossiake Ge. Języki się też zmieniają.
Antyczny Garuda umiałby czytać: literowanie jest od lewej do prawej, w perspektywie od Garudy głowy.


Dawna pisownia dla Ateny pozwalała na proste T raczej niż th, podczas gdy greckie ■ἀτενίζω (atenizo) nadal mówi, patrzeć uważnie, bacznie się wpatrywać. Tufts Perseus odnotowuje o święcie, ■Ἡλιαῖα (Eliaia), a grecka nazwa Słońca to nadal Helios. Dość możliwie, owi starożytni mieli niezwykły pokaz słonecznych świateł.
Nauka dziś mówi, starożytni Grecy umieli pisać i czytać jakieś 1600-1400 p.n.e, ale byli sylabiczni. Nie mieli alfabetu i pisali wszystko w sylabach, bo zaczęli na wyspach. Knossos w Grecji jest datowane na jakieś 4000 lat przed tą erą.
Czy frazy Garudy zostały napisane owe tysiące lat temu? Miejsce archeologiczne pozostaje dość otwarte także dzisiaj, a ludzie może tam i coś namalowali. Antyczna greka oczywiście nie jest całkiem ezoteryczna, a jak porównać Akrotiri, freski na pewno zmieniono, jak popatrzeć na ten ceglany wozrek.
■Ogham się na wyspie — i nie jest sylabarzem. Dla ■wczesnej łaciny nie da się zbaleźć ni sylabarza. ■Wczesny hebrajski był literowy.
Nowe języki nadal sie dziś pojawiają, a ludzie nie zaczynają od sylabariuszy. Alfabety są po prostu łatwiejsze. Dla ludzi i miejsc gdzie niektóre są zagraniczne, trzeba by wynajdować symbole i wędrować wokół by mieć na nie aprobatę, dla pisowni jak bo zarówno jak bou i beou. Dyski z ■Phaistos były możliwie zabawkami: datuje się je na czas gdy Knossianie mieli szlaki handlowe. Cóż, a jak zapisać „babe”?

Aby wymówić litery alfabetu mówimy b(e) czy d(e), ale znów, tylko dlatego że dźwięki jak B czy D łatwiej wymówić. Sposób jest konwencjonalny, nauczyliśmy się od innych. Po angielsku dźwiękiem dla abc jest {i:}; po polsku jest to {e}; obydwa języki nabyły wzorce z łaciny.
Sylabariusze nie są prawdopodobnym początkiem.
„Najpowszechniej rozpoznaje się cztery niezależne ośrodki gdzie wynaleziono pismo – w Mezopotamii, c. 3400 – c. 3100 BC, w Egipcie, c. 3250 BC, w Chinach przed c. 1250 BC, oraz w Mezoameryce przed c. 1 AD”, ■relacjonuje Wikipedia AD 2025.
Było to przez jakieś 1000 lat, gdy wino przychodziło do Mezopotamii z rejonów Śróziemnomorskich, zanim winogrona stały się bardziej obfite i tańsze lokalnie. Tysiąclecie owo jest opsywane jak „pierwsze tysiąc lat pisma”. writing”.
Mezopotamskie pismo klinowe jest opisywane jako „logo-sylabiczne”, a Sumeryjskie jako „mono-sylabiczne”, ale musimy zważać że nikt ich nie umiał czytać prócz ludzi którzy twierdzili, iż potrafili. Dziś takie pisanie by się porównywało do kodu Morsa raczej niż ■Moralnego Seneki. Na wygląd jest oczywiste iż jego odczytanie jest możliwe tylko jak się ma jeszcze inne pismo.
NIe ma podstawy twierdzić że nie było innego pisma w czasie gdy pismo klinowe pokazywano prostym ludziom jako pismo od wyższej ręki.
Jak rozwija się język? Parę rzeczy da się przewidzieć z tego, jak ludzie nabywają język dzisiaj.
Teoria zazwyczaj wywodzi grecki czy „proto-grecki” od ■proto-indo-europejskiego, zrekonstruowanego wspólnego przodka indoeuropejskiej rodziny języków, wykłada Wikipedia.
Byłoby to na „klimatycznie umiarkowanych łąkach, sawannach i terenach zakrzewionych” ■Stepu Pontyjskiego gdzie „proto-dzieci” by się uczyły swych pierwszych słów.
Rozróżnić potrafiły ze swojego własnego tworzenia dźwięku że były dźwięki mowy które się dało z siebie wydawać same, jak o lub a, oraz były takie co robiły różnicę, jak baba czy dada, ale jak się je chciało same powiedzieć, żeby poćwiczyć na przykład, to się je łączyło z innymi. Tu ich oczywistą obserwacją musiało być, z tych samodzielnych dźwięków dało się przyłączyć dowolny, da, de, di, czy do. Założyć by się można, były to też wczesne czasy, kiedy ludzie śpiewali.
W owych wysokich trawach stepu byłyby kwiaty oraz inne kształty — naturalne wzorce, jak człowiek chciał dokonać swojego oznaczenia. Były zgięte czy kręte, a czasem suche.
„Proto-ludzie” oczywiście wiedzieli co robiło różnicę, a co nie było w ich mowie aż tak dystynktywne. Takoż nie ma jak istnieć rozsądne wyjaśnienie dlaczego by mieli uwiązywać swoje b lub d do jakiejkolwiek poszczególnej samogłoski, a czy o. Na pewno nie planowali szczęścia z samym baba na zawsze, ni bean, ni broth.
Wnioskiem jest, nigdy nie pisali ba-ea-na dla ■bean, czy ba-ra-o-tha dla ■broth. Etymologie potwierdzają, choć nauczyciele byli w Starej Anglii rzadkością. Co do innych sposobów pisania, są egipskie glify i chińskie ideografy. Żaden nie potwierdza sylabicznej teorii języka, choć nie są klasyfiowane z proto-indo-europejskim.
Egipski był obrazkowo-fonetyczny. Kolejny pomysł by pokazać coś ozdobnego prostym ludziom od których się chce darowizn dla wyroczni i świątyń, nigdy nie zostałby on zinterpretowany bez koptyjskiego. Absurdalny dla architektury czy nauk, nie pomógłby i przy zastawianiu stołu.
Chiński jest ideograficzny ale znów, nie jest sylabiczny, a też nie ma dowodu by kiedykolwiek był. Będę robić swoją czcionkę z wzorków botanicznych. Zapraszam do mojej ulubionej baśni.
REKLAMA

Opowieść o poradzie inspirowanej lekturą o Konfucjuszu
Rzekł Dzionek, cenne to, że dany nam z Nieba powód by żyć i istnieć to własna miłość w nas wszystkich, w każdej ludzkiej istocie. Zgodliwie sobie z tym inteligentnym pomysłem już na Ziemi radzić — jest w naszym najlepszym interesie.
May jak dotąd dwie teorie o pochodzeniu greki, chyba że cała geologia jest nieprawdziwa i to stepy migrowały do Morza Śródziemnego. Jedna opowieść by mówiła że Grecy zaczęli na swoich wyspach i powiązali dźwięki swojej mowy w sylaby, wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu dla naturalnego języka; inna by mówiła że się język zaczął na stepie i zawędrował na ich wyspy, ażeby zostać podobnie powiązanym i takoż się mieć pomimo kontaktów handlowych.
Jako że trzecią możliwością jest iż dość było zieleni w Grecji, zdecydować o sprawie musi językowy szczegół. Ludzie Hindu mieli słówko jak garuda na „rydwańca Słońca”. ■Wiktionary wywodzi garudę z sanskrytu poprzez rzeczowniki, akkadyjskie karūbu oraz hebrajskie kerúv.
Możemy dziś porównać językowy rozwój dla słówka komputer. Jest to rzeczownik, a pochodzi o łacińskiego czasownika, ■computare.
Greka miała czasownik, ■ἀμαρύσσω (amarusso) skrzyć, migotać, spoglądać, gdzie amaruge, ἀμαρυγή to imiesłów (przy tym samym linku). To sporo zbieżności, jak na sens słów oraz okoliczność jak cały festiwal słonecznego światła.
Gdyby Grecy byli pożyczyli nazwę dla kogoś czy czegoś co daje migotki, grecki pień czasownika miałby obcojęzyczną sekwencję, karu lub keru. Nie ma. Jest to –amarug– w imiesłowie. Starożytni często tworzyli rzeczowniki z imiesłowów, także w łacinie.
Garudy bywają też nazywane griffinami, gdzie odnotować możemy greckie ■ἑλικογραφέω (elikografeo) w odniesieniu do pisania.
Kratery z Knossos datują się na jakieś 4000 p.n.e. Ich motywy są bardzo podobne do najwcześniejszych greckich liter.

Nie jest prawdopodobnym iżby ludzie gdzieś z okolic Santorini potrzebowali sanskrytu czy Doliny Hindusu aby sobie wyrobić pisanie ze wzorków na kubkach i dzbankach w domu; kolejna niemożliwość o tych antycznych Grekach przeczy takim nowoczesnym opowieściom skutecznie. Czyżby nie potrzebowali normalnych ilości tlenu do oddychania?
■Grecki reporter się zastanawia, czy owi starożytni byli zdolni widzieć kolor niebieski? Kolory jak czarny, czerwony, biały, żółty i zielony, wszystkie są ■w Homerze wymienione, ale niebieski nie występuje. Spekuluje się co do Homera że był może ślepy, ale wtedy musiałby mieć mnóstwo wyobraźni, jak na kogoś co tworzy opisy.
■Business Insider mówi: Niebieskiego nie było, nie jak my ten kolor znamy — nie odróżniano go od zielongo czy ciemniejszych odcieni.
Niebieski to dystynktywny kolor widzialny. Ludzkie oczy z natury mają „kompensację niebieskiego”, którą większość ludzi dostrzega w świetle księżyca lub gwiazd. Te „świecą” jak je pokazać na niebieskim RGB 20 (0,0,20), raczej niż na czarnym tle.
Powietrzne wyżyny i wody na horyzoncie oddają niebieskie barwy kiedy jest tlen, ten właśnie gaz którego ludzie potrzebują by oddychać i żyć na Ziemi. Tylko jakoś śmiertelnie niski tlen by mógł sprawić aby niebieski zniknął.
■Hipoksja może wpływać na postrzeganie kolorów, ale Ikarus na pewni nie był standardem stylu życia antycznego Greka. Perseus pokazuje ■ἰοειδής, „jak kwiat” — motyw w ustrojeniu Garudy, a też słówko na morze w Homerze: tylko nie napisał on „niebieski”.
Teraz, jak już wiemy że Garuda widział kolor niebieski, pomyślmy o ■czalkantycie. Słówko pochodzi od greki dla miedzi i kwiatu, (k)halkos oraz anthos. Minerał jest wedle opinii rzadki, ale łatwo go hodować. Wrażliwy na wodę tak, że trzeba powłoki, kolor jest czystego nieba.
Greckie ■κειρύλος (keirulos) koresponduje z ■cerulean w łacinie, dla czystego niebieskiego. Rzymianie asymilowali grekę w swe wzorce zaznaczając to w pisowni, stąd takie wczesne kształty jak w coelum, nasuwające {k}. Zapraszam do ■Ogłady w łacinie.
Grecy nadal mają słówko o kształcie ■κεῖρις (keiris or kiris), oznaczające bajecznego ptaka — „ptaka amaruge„, garudę?
Ze słownistwem błękitnym jak niebo, kolory z Knossos jak je dzisiaj widzimy wyglądają na zmienione dekompozycją minerału. Ów starożytny żywy niebieski zawierał miedź, podczas gdy ciemniejsze, indygo miało siarczane glinki, mniej podatne na oksydację ale ogółem nie niezniszczalne, toteż kawałek po kawałku odpadłe.
Wnętrze w Knossos mogło być bardziej jak tutaj po prawej stronie: także ciekawie, byłaby to bardziej przestrzeń dla spotkań niż sala tronowa z podwyższeniem. Nie ma ■Doomsday Book na rok 4 tysiące przed naszą erą w Grecji. Czy była tam monarchia, możliwie nikt nie umie powiedzieć. Bardzo niebieskie byłyby garudy „niebiosa”.
Egipski ■Djoser został też nazwany „wynalazcą kamienia”. Jacyś starożytni turyści napisali, jego piramida była “jak niebiosa”, a był to zwykły egipski pomysł na wnętrze, naskładany piaskowiec i ciemność (44:42 w filmie poniżej). Być może owi odwiedzający kojarzyli inne miejsce, gdzie wnętrze było niebieskie jak niebo, a kolumny z kamienia jakby go odlał kowal.
To starożytni Egipcjanie zapożyczali z Grecji, a nie odwrotnie, aby ozdabiać groby. Nie jest to prawdopodobne, żeby pałace pożyczały z cmentarzy.


Rdzawa czerwień była powszechnie kolorem klątwy w starożytnym Egipcie (jakieś 13:36 w filmie), i takoż nie wierzę by starożytni Knossianie go mieli dla wystroju wnętrz. Kolejną nazwą koloru jest „czerwona ochra”.
Antyczni Grecy nie tylko mieli szlaki handlowe, ale też z Luxorem świętowali — a byłaby mowa że mieli ich reprezentatywne wnętrze w kolorze klątwy?
Wiem że po prostu wolę grekę niż twory jak sanskryt czy proto-indo-europejski (zapraszam do lektury, ■Ni mężczyzny, kobiety, dziecka, ni domu, z tym plackiem); ale obiektywnie, jeżeli byłoby to prawdą że Grecy rozwinęli pismo przed jego dzisiejszym datowaniem, oraz mieli solarny festiwal i mnóstwo niebieskiego w domu — to ciekawe, dlaczego by pogrzebali i blask, i kolor, i literę.
Jako że nie ma dowodów, może być tylko zgadywanie. Granit stapiano w starożytnym Egipcie solarnymi soczewkami, mówi film, ■Wielka piramida K 2019. Przekonuje mnie to, że UFO nie nosiło całego tego kamienia w ziemskiej grawitacji. Ludzie z planety Ziemi topili kamień, albo go robili z rodzaju cementu.
Zapraszam do lektury, ■Jeśli jest Niebo, to w Niebie.
Starożytnym problemem byłoby iż ówcześni Egipcjanie nie tylko używali światła ze Słońca, ale odbijali jakoś promienie w Słońce czy kosmos obok z powrotem, a jedną taką słynną konsekwencją były Egipskie Plagi. Słońce jest z Ziemią w fizycznym sprzężeniu zwrotnym, mówi dziś nauka.

Garuda z Knossos to opowieść o życiu po życiu. Opowiadania nie wymagają dowodów ani lingwistycznej dokładności. Nie ma gwarancji iż cokolwiek jest prawdą, jak i nie ma gwarancji iż wszystko jest fikcją: które paradygmaty jak w Taylorze czy samym Arystotelesie mogą się zachować — może i nikt nie wie na Ziemi.
Nie jestem “kontaktem” ani “skontaktowana”, nie miałam nigdy doznania spoza ciała i nie byłam po „drugiej stronie”. Postać Dietera, z ■niemieckich sił powietrznych, ma podkreślać że to nie ja. Oczywiście nie mogłabym też być US Air Force, nie mam pojęcia jak prowadzić odrzutowiec ale Świat według Garpa, World as of Garp, wskazuje na pewien permanentny stan zdrowia, a opowieść naprawdę nie jest o tym. Dalej, Niemcy na pewno nie znikają po śmierci, jeśli inni ludzie nie, więc dlaczego nie Niemiec.

Nie jestem osobą wierzącą i nie należę do żadnego kościoła, ale wolę wierzyć że każda ludzka istota ma nieśmiertelną duszę. Życie jako tylko biologia byłoby dla człowieka zbyt ograniczone. Z drugiej strony nie wierzę w Boga na Ziemi — nie sądzę by ktokolwiek uczciwie mógł twierdzić iż Bóg by dla nich tu czy tam przyszedł. Nie jest to powód by przeczyć możliwości życia po życiu.
Następujące jest szkicem, więc pojęcia mogą nie być wszystkie w swej końcowej formie. Poglądy i opinie są postaci. Kanwą jest Fizyka i Metafizyka Arystotelesa, „szeroki pień”, np. z 2|b ■ἀνάγκη πρὸς τὴν, przeszukiwania jak -anan- oraz -anag-, wymowa oraz pisownia (i tak dalej, dość wcześnie zaczęłam czytać słowniki ■jak tutaj, z ciekawości w dzieciństwie).

Garuda z Knossos
Śmierć to jak pójść w kraj nieznany. Na Ziemi nikt nie zna o nim ni faktu. Doznanie tego naprawde ostatniego oddechu zawsze odchodzi wraz z osobą. Niektórzy ludzie wątpią czy jest Druga Strona, bo tak nie wiele by wiedzieć; jednak nikt jednak na Ziemi nie ma jak twierdzić prawdziwie że Wielkiego Potem na pewno nie ma. Są Wielkie Jeziora, jeśli dyskutować by nazwy.
Kolebka ją nazywają po tej drugiej stronie. Dieter jest w zatoce i myśli, musi być jeszcze w spadochronie. Ciało zdaje się nic nie ważyć, ale nie, uprzęży nie czuć wcale. Wszystko — albo coś dokoła — pływa, ale nie jest w wodzie. Jest światło. Wszędzie. Nie razi czy błyszczy; jest tylko inne od każdego jakie kiedykolwiek znał — wielobarwne, bardzo czyste i wyraziste? To pływanie go obudziło, nie światło.
Zbliża się kształt. Ma światło, jakby własne, ale nie daje blasku. Wyrazisty zarys. Dieter myśli, jak widzi z tak daleka? Śpi? Próbuje się skupić. Nie jest w samolocie. Kształt jest już tuż przy nim. Bardzo szybki. Kształt mówi.
» Bogowie mówią, „Myślcie o nas jak zwykłych ludziach”, toteż witamy dusze z Ziemi. Jestem Gawędziarz. To moje imię, jak był Aristo-teles, choć jego regularna tutaj ksywa to Przystojny, filozof Przystojny. Jestem twoją służbą imigracyjną, jak by tak powiedzieć, ale zawsze możesz poprosić o kogoś innego, by ci przedstawił wstęp.
« Gdzie jestem?
» W pobliżu ogromnie rozległego siedliska. Jest tu mnóstwo stworzonych, żywego koloru, ciekawych rzeczy do zobaczenia. Mnóstwo ludzi. Zaawansowane życiowe warunki. Port tutaj a właściwe Niebo są bez wizy. Jesteś w Kolebce Wielkiego Potem.
« Jestem martwy.
» Medycznie raczej tak, chociaż czystym przypadkiem się to nie zdarza.
Dieter spojrzał na Gawędziarza.
Innymi słowy, wygląda na to że zabiło cię spontaniczne stworzenie się stochastycznej. Gdyby to był jedyny sposób by umrzeć, ludzie by żyli na Ziemi na zawsze. Spontanicznej się nie da zrobić. Kto by próbowął, stawałby się źródłem. W życiu, stochastyczne zazwyczaj bujają od deterministycznych.
Dieter powiedział do siebie, spontane Selbstkreation stochastischer… Mówisz, umarłem od nieprawdopodobieństwa, aus Unwahrscheinlichkeit, zwrócił się do Gawędziarza.
Nieprawdopodobieństwa, tak. Oczywiście nikt tego nie planował, ale okazja zawsze jest w czasie rzeczywistym, i jest jedynie uczciwe ci dać wybrać. Możesz wrócić do swego ciała. Nie ma czasu opowiadać, ale są w waszym wszechświecie ludzie co chcą Ziemię dać pod niefinitywność — postać, porządek i pozycja „Argonauta”.
« Co taka niefinitywność może zrobić?
Przybyłeś do naszej zatoki jakby po trajektorii. Pod niefinitywnością dusze mogą pójść do Niekształtu. Każda droga duszy to rodzaj trajektorii. Też jest uczciwie ci powiedzieć, ciało by cię fizycznie bolało. Plus, może nikt nie uwierzy że się dzieje jakiś Argonauta.
« Ile czasu na powrót?
Jakieś dwie minuty. Potem się zacznie rozkładać.
« Ciało się nadaje do życia?
Dryfuje, nos i usta nad wodą; twoje z nim połączenie wygasa dokładnie w 1:54 minuty. Spadłeś do oceanu, nieco się połamałeś, a mózgowi przez chwilę brakowało tlenu.
« Ból, otępienie, i nikt mi nie uwierzy. Nie idę. Co to jest Niekształt?
Wszystko było mgłą, ale taką, że nigdy przedtem ani potem takiej nie widziałem. Myślałem przez chwilę że straciłem wzrok, albo w zaświatach wszystko było zamazane i mgliste. — To Gerald Heard z roku 1944, Wielka mgła. Niekształt nie ma kształtu, i to jest jakoś dla dusz nieznośne.
« On tam był?
Nie, miał epizod nieskończoności. Drzewo życia, jak to się je nazywa na Ziemi, wskazuje wtedy, co jest.
« Miał tam pójść?
Ani jedno, ani drugie — zjawisko to zjawisko.
« A wy jesteście gościami „na górze”?
Nie, my to zachodni brzeg natury, ci zaraz następni w oddali.
« Kto chce Ziemi pod niefinitywnością? Anunnaki czy tacy?
Anunnaki mieli tylko przystanek. Nazwa jest od ■polepszenia czy naprawy, i podkreślają, nigdy nie założyli żadnego reżimu. To zła sława w Wielkim Po. Ludzie co chcą Ziemi pod niefinitywnością to Orti.
« Dlaczego?”
Są ludźmi jak ci z Ziemi, ten sam gatunek. W życiu po życiu są ludzkimi duszami, i mówią, Ziemia z jej ofiarniczym syndromem i ofiarnym kozłem to za dużo złej renomy by ją oni cierpieli wiecznie.
« Jaka ofiara czy kozioł?
Nie chcę wpływać na dusze. Życie w Kolebce jest wolne i niewarunkowane, tylko konsensus — kocham żyć z tą piękną ideą — więc mogę tu mówić jakbyśmy się dzielili notatkami, ale weź to pod uwagę, w każdej sprawie, Niebo albo przyzwoli, albo cię zostawi. Niebo nigdy nie żąda.
« Masz na myśli religię. Nie jestem wierzący.
Droga istoty by opuścić świat fizyczny nie zależy od wiary, i cóż, Bogowie, ich dwoje, On i Ona, są realni. Stworzyli wszechświaty. Ziemia jest w jednym takim.
« Powiesz mi teraz że Bóg jest kobietą i ona wyrzuciła Adama z Raju?
A ty mi powiesz, Wszechmogący nie ma jak zatańczyć tango? A powiedział Bóg, stwórzmy człowieka na własne podobieństwo. Mężczyzną i kobietą, stworzył ich Bóg. Bóg oczywiście może mieć partnerkę, ale Ona nigdy nikogo z żadnego ogrodu nie wyrzuciła.
Porządek rzeczy jest taki — dusza zaczyna istnieć, rośnie w swym ciele, ciało umiera, a osoba może przybyć do Wielkiego Potem. Adam nigdy nie był w Wielkim Po zanim żył na Ziemi.
« Bibilia kłamie. Słyszałem o tym na Ziemi, tyle że nigdy o Adamie i Bóg płci żeńskiej.
Biblię złożyli ziemscy mężczyźni w miejscu i czasie gdy kobiety inżynier czy naukowiec były nie do pomyślenia. My mówimy, odstawiła dobrą robotę. Tak czy tak, on nie zrobił kolorowych jajek.
« Ptaki stworzyła osoba płci żeńskiej? Ptasie samice są takie nieozdobne.
Nie jest ptakiem.
« Teraz idę zobaczyć Bóg?
I nie jest recepcjonistką.
« Są ludzie co mówią, widzieli Boga w doznaniach bliskich śmierci.
Niektórzy kłamali, a niektórzy mieli projekcje nieskończoności. Jeżeli atomos opuści ciało, masz 4 minuty by ci regularny anioł pomógł wrócić, albo ciało pozostaje martwe. NIe da się atomosa złapać na Ziemi, nawet jak by klaskać wszędzie dokoła, a tu się nie da przybyć bez atomosa poza ciałem.
« Jesteś regularnym aniołem?
Standardowym.
« Jak to jest, kiedy się umiera naturalną śmiercią na Ziemi?”
Śmierć to śmierć, niezależnie od okoliczności. Atomos nie może zostać w świecie fizycznym po śmierci ciała, bo jest niepodzielny — a materia fizyczna jest rozdzielna.
« Na Ziemi się człowiek uczy że atomos to greckie słówko na atom, i go już rozszczepiono.
Prawdziwy atomos jest niepodzielny, a-tomos. Czegokolwiek by chcieć naprawdę pod taką nazwą, musi to być nie do rozszczepienia. Jest jak fibra.
« Zwierzęta mają atomosy?
Nie. Są niezdolne do semantyki.
« Ziemskie niemowlęta?
Powiedzmy, mają zalążek zdolności.
« Dlaczego nazywacie to tutaj kolebką?
Daje gęsty i zaokrąglony kształt pragmy. Wszystko się da z tego stworzyć, nawet osobistą planetę, więc o ile nie nalegasz by siedzieć i patrzeć jak drzewo rośnie, dobrze ci z tą pragmą jak z niczym innym.
« Możecie podróżować w fizycznym wszechświecie?”
To czaso-przestrzeń; istoty nie kolidują.
« Dlaczego nie pójdziecie na Ziemię ludziom powiedzieć że jest niefinitywność?
Nie mylimy sobie kargo. Nam to nienawistne, być „niekupną łaską życia, tanią obroną narodom”, oraz “niańką sentymentu”.
Dieter się uśmiecha. „Rycerstwo Burke’a. Macie religię?
Nie modlimy sie do życia po życiu. Żyjemy po życiu.
«Ona… jest naprawdę Bogiem, jak ludzie na Ziemi rozumieją, Bogiem?
Stwórca Żywego Dnia, pełny tytuł.
« Perfekt stasis fizyki rozdzielnej. „Prawdziwe bycie”, powiedział filozof Kształtny.
(Praca w toku.)







