„Czy byt jest jeden i nieporuszony, nie przynależy ze spekulacjami o Naturze”, mówi filozof Przystojny. Doskonała stasis nie przynależy z naszym światem.
Kształtny i jego czytelnicy twierdzą, Byt Prawdziwy realnie może nie być ani finitywny, ani niefinitywny, ani poruszony, ani bez ruchu, bo przynależy z rzeczywistością inną niż natura rozdzielna i znany w niej opis. Byt Prawdziwy to boski pomysł i instrument, Boga zamysł, gdzie dawne greckie ἄμβροτε Φάμα (ambrote fama) mówiło iż od Boga były słowa, a ἀνθρωπόομαι (anthropomai) oznaczało iż starożytni dopuszczali istnienie czegoś jak idea lub pojęcie istoty ludzkiej ogółem.
Kwintesencje świata rozdzielnego potrafią działać jak fizyczne zasady przy ziemskim tworzeniu, ale nie są w stanie się przeciwstawić boskiemu pomysłowi czy instrumencie, mówili. Starożytni spekulowali, byłaby jakaś forma sprzężenia zwrotnego między Boskim Instrumentem i światem rozdzielnym, a Kształtny dodał rym,
Umysłem rzeczą wszelką trzęsie, myśli pracą
Z dala. —
Potrząsanie by mogło być pomysłem gwałtownym, ale starożytni nie mieli wtedy tak naprawdę niczego jak pojęcie sprzężenia zwrotnego; dla angielskiego Merriam-Webster notuje, słówko się upowszechniło w roku 1919.
Dość ciekawie, znajdziemy „potrząsanie przy” oraz „potrząsanie z powrotem”, wraz z obrotem wokół osi i spinem w tej dawnej grece, ἐπισείω, ἀνασείω, oraz ὑποσείω (episeio, anaseio, and uposeio), gdzie θεῖος czy σεῖος znaczyło boski, a σείω byłoby czymś, co idzie w tę i z powrotem.
Jak sobie wyobrazimy ludzi co nie mieli pojęcia ani słówka jak fidbak, a ktoś im wyjaśniał że nie oznacza to fizycznych sznurów czy łańcuchów: dziecięca grzechotka nie dotyka obiektu aktywności, co do κρόταλο (krotalo), przeważnie dziecka. Relatywnie łatwiej pokazać czy zrozumieć nieco potem że grzechotka może być cicha, albo tak czy tak, żadnego grzechotania z nieba nie ma.
Pośród filozofów którzy używali antynomii by tworzyć dyskurs, Hippon, podobno ateista, przywodzony jest przez filologa Taylora zaraz tu następnie, względem jego przekonania iż woda jest zasadą życia rozdzielnego, które to przekonanie mu przyszło z obserwacji zjawisk naturalnych. Rzeczy które mają wkrótce zginąć, stają się suche, argumentował, a wszelkie nasiona są wilgotne.
O Talesie zachowane są relacje, szukał pierwszej zasady w ramach desygnowanych, w kwintesencji dla której symbolem był w Antyku ogień. Warto odnotować, greckie ἄμβροτος (ambrotos), słówko co go ludzie używali by powiedzieć iż jakaś mowa bądź pomysł były od Boga, było też używane na rzeczy suche bądź nie-nawilgocone, gdzie βροτος (brotos) było słówkiem na człowieka śmiertelnego, któremu z rany płynęłaby krew.
Takoż starożytni dozwalali na taką myśl, że byłaby forma życia, może pośmiertnego, gdzie rozdzielna i ziemska woda już by tak materialna nie była. Co ważne, i my notujemy, nie wykluczali iż możliwa była w życiu po życiu kwintesencja, gdzie ziemska woda jest tylko symbolem.
Anaksymander z Miletu, wedle relacji uczeń Talesa, mówił, zasada i kwintesencja istoty ludzkiej jest niefinitywna; nie jest to woda czy inna z rzeczy zwanych kwintesencjami lub żywiołami, „ale pewna nieskończona natura” co koresponduje z niektórymi naturami we wszelkich niebiosach, gdzie rzeczy mogą się pojawiać i rozpadać, ale „ładunek” może dojść w miejsce tylko w interwale czasu.
Słowa te są dziś oddawane jako „kara za niesprawiedliwość nadchodzi wedle kolejności czasu”, gdzie dawne ἀζήμιος (azemios) mówiło że ktoś był wolny od dalszej zapłaty, a płatność ogółem kojarzono z krzywdą, ἐπιζήμιος (epizemios). Myślimy, starożytni zauważyli że w kosmosie bywa, rzeczy się rozpadają, na przykład z powodu jakiegoś deficytu, ale kosmos nie był, i oczywiście nie jest, jak organizm, który naprawia stratę: wszystko się dzieje zgodnie z czasem w materii.
Słówko „fizjologia” też było przedtem inaczej używane, stąd wszelka wymiana opinii o Bycie Prawdziwym zawsze się właściwie mieściła w naukach przyrodniczych oczywiście, a nie jakiejkolwiek dyscyplinie lekarskiej.
Odmiennie od spraw dla przyrodniczych nauk, ludzka nieskończoność byłaby i w pewnym stopniu niedookreślona, bo człowiek nie jest zapisem ani logiem, a może tworzyć bądź zmieniać swój język i myśl na przykład, co przynależy z własnym ja.
Badając przemianę czterech kwintesencji, jednej w drugą, filozofowie naturalni wyciągnęli wniosek iż żadna nie była „podmiotem rzeczy”. Skupiając się na nukleusach (obecnie atomach) jako „podmiotach naturalnych”, stwierdzili że podzielony, nukleus daje ogień; w kondensacji, kwintesencja przyjmuje charakter powietrza, pary, wody, ziemi i kamienia.
Ponieważ obserwacja była o przemianie pomiędzy kwintesencjami — albo w charakterze kwintesencji — filozofowie rozwinęli teorie o dualności skutku, stronie aktywnej lub biernej, a nadali im symbole jak światło i ciemność, czyli Bóg i materia, „nie nazywając Boga zasadą jak żywioł, ale tego który jest skuteczny, a materię zwąc tym co bierne”, przekazuje filolog Taylor.
Wedle książek o starożytnych możemy rozumieć słówka przyjaźń lub rywalizacja jako czynniki fizyczne, afinitywność lub spór, przyciąganie lub odpychanie. Nie byłoby ludzi chętnych zająć miejsce dla „przyjaźni” tak samo jak „rywalizacji”, ze względu na fizyczne równania:
Często wiele zawdzięcza istnienie jednemu,
Gdy rywalizacja zgubna od każdego z oddala,
A zrównana, jak szeroko i długo, przyjaźń.
Filozof Przystojny stwierdził iż proces fizyki rozdzielnej który sprawia iż istnieje ziemski świat, ma wedle faktu trzy poziomy: materii oraz predykacji o formie i jakości domyślnej.
Filozof Kształtny opisał ów proces jako Zamysł dla „tego, co wytwarza, paradygmatu i zakończenia”, gdzie materia, forma i instrument (jak Instrument Boga, Byt Prawdziwy) mogą działać w każdym z trzech uprzednio wymienionych.
Ten proces się skończy, tyle że nie w bliskim czasie. Niektórzy naukowcy przewidują, Mlecznym końcem będzie ■zderzenie z Andromedą.
W swym przedsięwzięciu z filozofią rzeczy pierwszych Kształtny nawet zapostulował „uniwersalnego odbiorcę”, z „przyczyną” czy też „poruszycielem” dla spełnienia dualności. Dziś naukowcy mówią o „kosmicznej melasie” i „bozonie Higgsa”.
Opracowując dualność, starożytni poszerzyli atrybuty do dziesięciu, gdzie Przystojny dla swojej Metafizyki wymienia „odgraniczony i niefinitywny; nieparzysty, równy; jeden, wiele; prawy, lewy; męski, żeński; nieaktywny i w ruchu; prosty, i zakrzywiony; światło, ciemność; dobry, zły; kwadratowy i podłużny„, mówi filolog Taylor.
Po stronie słownictwa notować możemy, męski czy żeński są jak rodzaj gramatyczny, gdzie nie mamy żeńskich czy męskich czasowników, a rzeczowniki mogą nie wskazywać mężczyzn ani kobiet. Dobro czy zło w fizyce rozdzielnej nie byłoby o moralności; łacińskie ■malus działałoby w sensie „ładunku negatywnego”, a negatywne sprzężenie zwrotne może być rzeczą dobrą.
O Średniowieczu odnotowaliśmy w rozdziale 3, praktyki ówczesne bywały substytucją przez porównanie. Wszelkie antyczne teksty jakie dziś mamy zostały przepisane, a to i parę razy; nawet jeden oryginalny zwój się nie ostał od tych starożytnych filozofów, bo na Ziemi wszystko się rozpada. Czytelnik może porównywać Deklarację Niepodległości lub Konstytucję USA, format rękopisu, względem życia pergaminu. ■Grawerowaną kopię Deklaracji wykonano już w 1823 roku, bo wiele zależy od ekspozycji, zwłaszcza na flesze kamer czy światło słoneczne.
Po dalszych obserwacjach przemian w kwintesencjach, filozofowie uznali iż są one w wartościach dla fizycznego stanu zbyt zbliżone, by którąkolwiek uznać za „podmiot rzeczy”.
Przemiany kwintesencji moga być skutkiem zbieżności w zmiennych finitywnych, spodziewali się starożytni by implikować ramę desygnowaną, gdzie desygnacja byłaby wartością ustaloną, jak wedle zamysłu. Mówi Anaksagoras: „przyczyną ruchu i generowania rzeczy jest intelekt”. W parafrazie, zmienne mogą być „zasadami poruszalnymi”, lub tymi „w ruchu”.
Takoż starożytni stwierdzili, rzeczy miały „natury podmiotowe lub w podłożu”, które nie były jak kwintesencje, a dzięki ramkom desygnowanym te „natury” (lub części atomów jak dzisiaj) mogą działać, nawet jeśli o niefinitywnej liczbie i zawsze „w poruszeniu”, czyli w spinie lub niestabilne.
My znaleźliśmy ciekawą frazę, κειμένος υποκάτω (keimenos ypokato), dla zjawisk podłoża gdzie nauka współczesna uznała za słuszne derywować słówko ■mezon z greki pokrewnej ■μένος.
„Natury” takie mogłyby mieć nieskończoną ilość postaci, „gdyż bez postaci nic nie jest bardziej tym niż tamtym”, i taki stan mógłby być nie do zniesienia w przestrzeni. Ilość nieskończona jest możliwa, bo w fizyce rodzielnej byt nie ma podtrzymania lepszego niż niebyt.
My odnotowaliśmy względem językowych faktów w rozdziale 3, niebyt istnieje, a zatem logicznie ma byt. W rezultacie nie postulujemy żadnego „nie-stanu”. Oto, dlaczego.
Na początek, mamy tu stan i bytowanie. Stan fizyczny spraw może być albo nie być, ale gdybyśmy szli w rzeczy jak „nie-stan”, przyjść by nam mógł nie-stan który jest, a byłby to z drugiej strony stan który nie jest; i nie-stan co nie jest byłby stanem co jest. Ażeby Wszechświat działał, sprawy muszą być w stanie co działa, takoż idee jak „nie stan” do nas nie przemawiają.
Będziemy się trzymać pozycji i dwóch stron stanu. Zanotowaliśmy o prostym Katrezjuszu w ■rozdziale trzecim, tranzycja względem osi y może zachować pozycjonowanie obiektu względem x: takoż się nadal z przyjemnością z filozofem Kształtnym zgadzamy, tranzycja nie musi oznaczać śmierci lub zaniku ludzkiej duszy. Śmierć fizycznego ciała skutkuje tranzycją duszy na drugą stronę stanu (a nie „nie-stanu”), tak zgadujemy.
Względy jak x oraz y mogą być jak Y10 i X+10 do -10, gdzie się Y10 wzgledem X nigdy po drodze nie zmienia.
Naszym odczuciem jest, względy mogą być co do dusz istotne, bo dusze nie są rozdzielną fizyką, chociaż jakieś Księgi Umarłych by twierdziły, hinduskie czy tybetańskie, gdzie mnóstwo jest gadki o świetle jakoby mogło być duszą, podczas gdy jak się chce ludziom wyłożyć fizykę, mówi się im, światło to forma falowa co się czasem zachowuje jak cząstka. Cząstka światła może powrócić do formy fali, co nie jest reinkarnacją dokładnie, podczas gdy dusza to zawsze dusza: ma nieskończoność i jaźń jednej osoby. Światło nie ma jaźni. To fizyczne zjawisko. Tylko nie zawsze jest cząsteczkowe.
Cóż, ludzie zrobili przeróżny użytek z Podręcznika dla Ziemi. Słowem Boga można by go nazwać, ale nie byłby cały o duszy. Byłby też o reszcie Stworzenia, o rzeczach które się da, albo tych co się ich nie powinno robić w fizyce rozdzielnej. Całkiem to uczciwe ze strony Stwórcy: masz człowieku planetę i instrukcję obsługi. Tyle że się ta ziemska gdzieś najwyraźniej zawieruszyła, a co zostało, to wierzenia.
Jak się nad tym światem chwilę zastanowić, wszystko cały czas jest w jakimś ruchu. Ziemia się obraca, cząsteczki mają spin i w kamieniu, a jednak nic się zaraz nie rozpada. Pisze o materii fizycznej filolog Taylor, w niezawodnej generacji i przemianie bycia, natury mają „rytm, tropos, oraz diathige, czyli postać, porządek i pozycję”, gdzie my dodać możemy szybką notkę, interwał, spin i podtrzymanie.
Gdy rama postaci pozwala poprawnie deklarować nieskończone konfiguracje, desygnacja jest najpewniej transcendentna. Taka constans działałaby w ruchu jak i spoczynku, a też innych szykach fizyki rozdzielnej. Mówi Parmenides: Ta jedna niezmienna każde zna imię. Myślimy, ma to mówić iż taka constans działa wszędzie we Wszechświecie.
Wyobraźcie sobie, tak myślimy, ta tutaj teoria może naprawę działać. Dusze mogą iść na drugą stronę, zawsze z jakimś względem, może to coś związanego z punktem początkowym, jak planeta — i żyć, zachowywać stan, bo jednotkowość nie jest całkiem odrębna od stanu.
Jest też Thomas Paine: prawda, w swej ogładzie i renomie, nie uczy się przymusu, a w każdej geografii życia wspiera kąt prosty w postawie człowieka. Jak rzecz jest prosta, nie znaczy to iż nie może działać.
Będąc częścią zamysłu Bytu Prawdziwego, doskonałej stasis — constans nie wytwarza wymogów; „nie zaznaje nigdy braku”, gdyż „to z niebytem przynależy wymóg doskonały”, mówi filolog Taylor. Constans jest, ale nie podporządkowuje materii, taki jest nasz wniosek.
Dodajmy na koniec, słynne mc kwadrat Einsteina wygląda jakby była jakaś fizyczna stała. Świat jest 3D, a kwadrat to 2D — chyba że ma się constans, wtedy się da robić 3D z kwadratem jak dla 2D.
Naszą ilustracją literacką, gdzie przypominamy o poetyckiej licencji oczywiście, może być Carl Sandburg: Tu wiem, wzdychać będę za nie więcej niż jednym jeszcze słońca wschodem, albo z ognia księżycem na niebie co się dwoi w rzece w księżyc z wody.
O ■Timajosie tu odnotukmy, pismo na pewno nie jest o straży, i nie jest o kobietach czy dzieciach: gdyby nas ktoś pojmał i chciał byśmy byli bez własności (nigdy byśmy nie poszli na coś takiego), więcej, żebyśmy cały czas doglądali innych ludzi, raczej byśmy zobaczyli taką wspólnotę w strzępach, niż siebie bez poczucia wartości; gdybyśmy mieli kobietom powiedzieć by się zawsze na mężczyznach wzorowały — w czymkolwiek — raczej byśmy zmienili dowódcę niż przeczyli słowu udogodnienie; a na koniec, nie reklamowalibyśmy kraju gdzie się nie da mieć dzieci standardowo, bo nikt by o taki i tak nie dbał.
Na co ten wstęp do Timajosa wygląda, to warunkowanie fizycznej materii przed procedurą co może być i rozszczepieniem nuklearnym, gdzie my trzymamy notkę o dekadzie Arystotelesa. „Łatwo pamiętać jak opisujesz” (PDF strona 71) wskazuje na jakieś formułki w wykładzie, bo każdy by pamiętał bez powtarzania, o gardzie bez własności, kobietach w miejscach męskich, a dzieciach co wszędzie należą byle nie z rodzicami. Są archeologiczne wykopaliska co sugerują rozszczepienie, niekoniecznie od Matki Natury, choć historicznie ■Natura miała udział. „W miejsce dla tych promowanych dać te niewarte” jest może wielosłowne, ale nadal zdolne oddać uran w tyglu. ■Fuzja obiecuje elektryczność, mówią ludzie dzisiaj.
Kształtna i przystojna baśń, rozdział 4
Głównie woda budziła ciekawość, w zimnie łupek albo płatek, co do fizycznych bramek. Kwestią było, czy zmianę zawdzięczać by płaszczyznom jakie znamy z planimetrii. ■Więcej
Baśń o filozofie Dzionku
Jeśli baśń jest dobra — żyj z nią. Twoje życie będzie i tak lepsze niż z opowieścią której nie lubisz. Imię Dzionek jest zdrobnieniem od słówka dzion, jak na ul kryty słomą. Ta tutaj baśń jest moja ulubiona, Autorka. ■Więcej